Blogosfera
Gawkowski: Realna siła SLD!

Początek kampanii wyborczej dla wszystkich członków Sojuszu był wyjątkowo trudny. Lewica straciła fantastycznego kandydata na prezydenta, a przede wszystkim wspaniałego przyjaciela, Jerzego Szmajdzińskiego. Sytuacja zmusiła kraj do wcześniejszych wyborów prezydenckich. Lewicę zaś zmusiła do wyboru nowego kandydata na ten najwyższy urząd w Państwie. Jednak nikomu z nas nie w głowie było wybieranie następcy naszego kolegi, chociaż terminy nagliły. Decyzję odciągaliśmy do ostatniej chwili, nie wierząc w powiedzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych. Wybór padł na Grzegorza Napieralskiego i, jak się okazało, młody lider Sojuszu szybko odnalazł się w nowej roli, zdobył zaufanie i sympatię wielu ludzi.
Złośliwi, przyglądając się zachowaniu Grzegorza Napieralskiego, nie szczędzili komentarzy, że kandydat SLD zapomniał, iż kampania wyborcza się już skończyła. Niektórzy nie są w stanie zrozumieć do dziś, że spotkania z rodakami, rozmowy o dręczących ich problemach, to nie droga do zdobycia władzy, a rzeczywiste zainteresowanie i chęć pomocy. I chociaż kampania wyborcza faktycznie skończyła się już dawno, to życie trwa nadal, a ludzkie kłopoty nie zniknęły z dniem wyboru nowego prezydenta. Rozumie to nie tylko sam Grzegorz Napieralski, ale również wielu innych członków SLD w całej Polsce. Także ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę i wierzę, że wynik, jaki osiągnął lider lewicy w wyborach prezydenckich, jest początkiem zmian na lepsze.
Zdumiewał mnie fakt, że w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego Platforma straszyła społeczeństwo powrotem IV RP w przypadku wygranej Jarosława Kaczyńskiego. Ten ważny szczegół zauważył również Grzegorz Napieralski w czasie swojego wystąpienia, gdy tłumaczył, jak bardzo chciał obalić mit IV RP. Tak, proszę Państwa, MIT IV RP! Bowiem od początku wiadomo było, że zwycięstwo Komorowskiego nie doprowadzi do poprawy sytuacji w kraju. Czemu? Otóż powód jest niezwykle prosty: IV RP razem z PiSem tworzyło właśnie PO. I gdy Jarosław Kaczyński, pełniąc funkcję premiera, proponował projekty ustaw, to Bronisław Komorowski i Platforma ochoczo przyklaskiwali jego pomysłom, wyrażając poparcie w głosowaniach.
Alternatywą tych rządów mógł być tylko Grzegorz Napieralski. Ludzie lewicy są inni, widzą problemy, nie uciekają od nich i co więcej - wiedzą, jak je rozwiązać! Obecne władze, tak bardzo zajęte sporem, są ślepe i głuche na potrzeby społeczeństwa. Platforma i PiS zacietrzewieni w coraz to nowszych sporach nie mają czasu na spotkania i rozmowy z ludźmi, żyjącymi z dala od wielkiej polityki.
Jednak Polacy, a przynajmniej duża ich część, dostrzegli, że jest w kraju siła polityczna, która chce rządzić inaczej, bo merytorycznie. Uwierzyli, że ta siła jest realna, bo lewica jest w stanie zmieniać rzeczywistość! Wielu pamięta, że to właśnie za rządów SLD rosła produkcja, malało bezrobocie, żyło się łatwiej, lepiej… Tak jeszcze może być!
Wynik, jaki zdobył w czerwcowym głosowaniu Grzegorz Napieralski, choć fantastyczny, to jednak jeszcze za mały, by te zmiany zacząć od samej góry, czyli od urzędu prezydenta RP. Jednak wciąż nie wszystko jest stracone! Przed nami wybory samorządowe. Jesienią pójdziemy znów do urn wyborczych, by oddać swój głos na burmistrzów, wójtów, radnych. Wybierzemy ludzi, którzy przez kolejne cztery lata będą tworzyć nasze małe ojczyzny, dbać o najbliższe okolice naszych domów. Dlatego wybór, przed jakim staniemy jesienią, wcale nie będzie mniej odpowiedzialny lub mniej ważny, niż wybór prezydenta. Postawcie wówczas, drodzy Państwo na tych, którym naprawdę zależy na rozwoju naszych regionów oraz na tym, by społeczeństwu żyło się po prostu dobrze. Stawiając krzyżyk na karcie do głosowania pamiętajcie, że w szeregach lewicy już jest wielu znakomitych burmistrzów, wójtów, radnych, a może być nas jeszcze więcej i razem możemy zmieniać rzeczywistość.
Krzysztof Gawkowski




